abiekt.blogspot.com
Poznańskie występy
2010-02-08 01:07
Wizyta "gospodarcza" w Poznaniu niezwykle ciekawa. Dwa dni łażenia po klubach, do tego wykład w Bibliotece Uniwersyteckiej (ładnie brzmi :) trochę pomagają się zregenerować po ciężkim i nerwowym okresie. Zacznę od wykładu, na który przyszło zaskakująco sporo osób i... Paweł Leszkowicz, z którym wywiązała się ciekawa dyskusja o źródłach wizerunku herosa - czy źródła są biseksualne, czy heteroseksualne (to tak w wielkim skrócie). Oczywiście obecność Leszkowicza zestresowała mnie do maksimum, ale chyba sobie poradziłem. Nota bene powoli czas ogłosić, że autorem najbliższej książki wydanej przez Abiekta będzie właśnie Paweł Leszkowicz, ale to jeszcze chwilkę.
Tak więc wykład nazwijmy sukcesem, odpoczynek również, ale kluby poznańskie... ech... no oryginalne. Po pierwsze wizyta w Hallo Cafe - akurat to miejsce już znałem i zasadniczo polubiłem. Miłe, małe, bez pretensji, choć trochę spelunkowate, ale ja lubię taki klimat. Niestety im dalej w las... kolejny klub to Elektrownia, której - podobno dobrym - duchem jest Edward Pasewicz, autor Śmierci w darkroomie. Autora na miejscu faktycznie można zastać codziennie (tzn. mi się udało zarówno w piątek jak i sobotę), ale sam klub trochę przypomina atmosferę z thrillera i to takiego z niskiej półki. Muzycznie pretensjonalne balansowanie między rapem (tak - polski rap w klubie gejowsko-lesbijskim, niesamowita rzadkość) a hymnami w rodzaju I will survive. Do tego ciasno, ciemno, duszno i wcale nie w klimacie darkroomu. Nie potrafiłem się w tym odnaleźć. Ostatni klub to oczywiście słynna Voliera - hala z bardzo ciekawym i ostentacyjnie widocznym belkowaniem w stropie, w której brakuje trochę podziału na część piwno-siedzącą i tańczącą, ale ogólnie przyjemne miejsce i jak powiedział jeden z rozmówców nienawidzę tego miejsca, ale nic innego nie ma. Ja mam tak z warszawskim Toro - najchętniej bym tam nie chodził, ale jest najbliżej :)
Niedziela w tempie przyspieszonego powrotu do rzeczywistości, ale zaczyna się coś dziać wokół angielskiego wydania HomoWarszawy, wokół działań promocyjnych, kwestia książki z Leszkowiczem też już chyba na prostej, kilka innych projektów zaczyna wychodzić ze sfery planistycznej, co mnie zawsze cieszy, bo jednak odpoczywać można przez dwa dni - dłużej mnie odpoczynek - póki co męczy. A zapowiada się, że już za tydzień Abiekt zmieni kraj pobytu i będzie znowu zadawał głupie pytania w rodzaju "gdzie jestem?".
Tak więc miłego tygodnia :)
http://abiekt.blogspot.com/2010/02/poznanskie-wystepy.html







