abiekt.blogspot.com
SLD i ustawa?
2010-03-03 01:53
Wczoraj w TokFm słuchałem krótkiego newsa na temat spotkania Grupy Inicjatywnej ds Związków Partnerskich z Klubem Lewicy. Yga Kostrzewa mówiła w materiale, że Grupa przygotowała wstępny projekt ustawy i szuka teraz poparcia w SLD. Jednocześnie za tym poszedł tekst w Gazecie Wyborczej zatytułowany: Lewica chce zalegalizować związki homoseksualne. Pracuje nad ustawą, a w tekście czarno na białym, że ustawę przygotowuje SLD wraz z "przedstawicielami środowisk homoseksualnych". Do tego okazuje się, że koordynatorką jest Katarzyna Piekarska. A tych przedstawicieli nie będzie aż tak wielu, bo w domyśle chodzi tu zapewne o Grupę Inicjatywną, ale mam wrażenie, że to wszystko to zwykła gra przedwyborcza (wybory prezydenckie przed nami, na wiosnę 2011 zapewne parlamentarne), w którą doskonale się wpisze dyskusja o ustawie o związkach partnerskich.
Nie żebym był przeciwny ustawie, uważam, że każda metoda jej wprowadzenia jest słuszna, choć nie wiem, czy nie lepiej by było poczekać do nowego układu sił w Sejmie, a nie wrzucać tej ustawy na pół roku przed jego rozwiązaniem. W tej perspektywie stracimy tylko my, a zyska SLD, które będzie mogło krzyczeć, że zła Platforma uniemożliwiła głosowanie nad projektem (bo, że nie dojdzie do głosowania nad nią, to chyba nikt nie ma wątpliwości). Niech SLD się wykaże raczej w momencie, gdy nie będzie miała dodatkowego interesu w tej ustawie, a po tylu latach nas już pół roku przesadnie nie zbawi.
A już reprezentując taki "optymizm", jak w cytacie poniżej to ja nie wiem po co się za tą ustawę w ogóle Grupa Inicjatywna zabiera:
Nikt na lewicy nie wierzy, że w obecnej kadencji taki projekt uda się uchwalić. Yga Kostrzewa z Grupy Inicjatywnej do spraw związków partnerskich twierdzi, że zanim on wejdzie w życie minie co najmniej "pięć, a może i dziesięć lat"
Ludzie, jak już coś robita i robita to nawet fajnie (te tour de pologne nawet jest ciekawe) to chociaż sprzedawajcie to z uśmiechem na twarzy i optymizmem. Ja wiem, że Yga od kilkunastu już lat działa na naszą rzecz, ale trochę więcej entuzjazmu! (i pisze to ten, który po 2 latach zaangażowania czynnego czasem stwierdza, że ma wszystko w d**** i bierze mentalne urlopy)
A wracając do ustawy - nie wiem, czy powinniśmy być reklamówką SLD i dlatego dalej postuluję - spróbujmy zebrać sto tysięcy podpisów. Też może się nie udać, ale za to jaki szum zrobimy...
Na marginesie wczorajszego wyroku Trybunału, świetny komentarz na Homikach:
Jakie to może mieć dla nas znaczenie? Na pewno ideologiczne - że mamy prawo domagać się równych praw już teraz w obecnym systemie prawnym, gdzie państwo nie ma podstaw, by nam ich odmówić. Na pewno praktyczne - istnieje już jakaś podstawa, w oparciu o którą osoby znajdujące się w sytuacji pana Piotra będa mogły dochodzić swoich praw. Czy natomiast zbliży nas to w jakikolwiek sposób do regulacji w postaci ustawy o związkach partnerskich? Czas pokaże. Na pewno przez moment trwać będzie debata publiczna - i warto, byśmy ten moment dobrze wykorzystali. Walczmy o swoje, argumentujmy, przekonujmy - a przede wszystkim poświęcajmy uwagę, rozwijajmy naszą wiedzę na temat praw już nam przysługujących i formułujmy żądania. Nie bądźmy obojętni - kiedyś każdy i każda z nas może być na miejscu pana Piotra.
A debaty, która się rozpęta już oczekuję - dwa newsy LGBT wysokiej rangi, oba dla nas pozytywne (choć w jednym sami organizatorzy mają pesymistyczne nastawienie), zawsze dobrze jak się mówi o naszym największym problemie. Mam jednak też nadzieję, że czasem przychodzi moment refleksji i podumowywania tego co się wokół nas dzieje, bo trochę mi takich "ewaluacji" brakuje.
http://abiekt.blogspot.com/2010/03/sld-i-ustawa.html







