abiekt.blogspot.com
Pytanie do raportu
2010-08-29 14:51

Jest już dostępny raport z badań CBOS - Postawy wobec gejów i lesbijek. Kolejno omówię pytania, na koniec wnioski.
1. Trzeba pochwalić CBOS za to, że regularnie bada ten temat. Okazuje się, że od 2005 roku o 8 punktów procentowych wzrosła liczba osób, które znają osobiście geja/lesbijkę. Wynik 24 procent jest nadal bardzo niski - w USA w 1992 roku znajomość osób homo potwierdzało 42 procent respondentów (obecnie - 77).
2. Nadal odmawia nam się prawa do manifestacji (na tak tylko 30 procent - mniej niż po zakazie parady w 2005 roku). Tu już widzimy jednak różnicę między osobami znającymi, a nie znającymi gejów i lesbijek (w raportach CBOS zawsze stawiał na hipotezę o osobistym kontakcie, co mi się bardzo podoba).
3. Kwestie zawodów zostawmy, bo tu jak zawsze wychodzi, że geje są mniej akceptowani niż lesbijki, nawet wśród osób, które nas znają. Co ciekawe - najbardziej nas nie chcą na nauczycieli, a dopiero na drugim miejscu jest ksiądz. Zakonnice zaś u lesbijek bardzo daleko. Czyżby większa akceptacja dla lesbijskich orgii w zakonach niż w seminariach?
4. Bardzo zaś dobrze już wyszły odpowiedzi na pytanie o pracę z osobami homo:
Mimo iż stosunkowo wielu respondentów uważa, że lesbijki i geje nie powinni mieć możliwości pracy we wszystkich zawodach, większość nie miałaby nic przeciwko temu, by osoba o orientacji homoseksualnej pracowała w tej samej firmie co oni (76%), była ich bezpośrednim współpracownikiem (70%) czy też bezpośrednim przełożonym (67%). Tu różnice między grupą znającą a resztą świata są na poziome 20 pp, ale co zaskakuje - nigdzie nie spadają poniżej 60 procent.
5. Najważniejsze, czyli związki partnerski. Tu zmiana w ciągu 7 lat jest wyraźna. 45 procent respondentów nie ma nic przeciwko związkom partnerskim. Niestety nadal widać, że dopiero wychodzimy z backlashu, który spowodowany był nagłym przypływem homofilnych uczuć za czasów Giertycha i spółki (wtedy związki partnerskie popierało 46 procent - jedyny raz gdy przeciwnicy byli w mniejszości). Co mnie martwi to fakt, że wśród osób, które nas znają odsetek zwolenników związków partnerskich zmalał z 70 procent w 2008 roku do 63 w 2010 (tu nie było zjawiska backlash - w 2005 wśród tej grupy poparcie wynosiło 67 procent).
W grupie osób nas znających poparcie dla związków partnerskich zmienia się następująco:
2010 - TAK - 63, NIE - 33 %
2008 - TAK - 70, NIE - 27 %
2005 - TAK - 67, NIE - 28 %
Całkowicie absurdalne wydaje się to, że ludzie są gotowi na związki partnerskie, ale tylko 42 procent uważa, że powinniśmy mieć prawo uprawiać seks. Znowu mamy niestety do czynienia z polską hipokryzją - protestować nie, manifestować "styl życia" nie, związki sobie weźcie, ale nie uprawiajcie seksu. Dlatego zdecydowany wzrost postaw tolerancyjnych mnie absolutnie nie zadowala i raczej tylko potwierdza, że Polacy mają rozdwojenie jaźni.
Szkoda, że w podsumowaniu - w przeciwieństwie do 2008 roku - nie ma nic na temat ujawniania się i tego, że jest to najlepsza droga do akceptacji naszych postulatów. Z innych - w polskich badaniach ciągle nie pada pytanie o "poczucie komfortu" w kontakcie z kimś o kim wiadomo, że jest homo. To ozywiście bardzo amerykańskie pytanie i w Polsce może być źle zrozumiane, ale pozwala na sprawdzenie prawdziwych odczuć wobec samych osób, niekoniecznie właśnie postulatów.
Przeczytajcie ten dokument, myślę, że najważniejsze pytanie po lekturze brzmi - dlaczego ci, którzy nas znają przestają popierać kwestię związków partnerskich? Czyżby dlatego, że zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że jest to dla nas tylko pierwszy krok do małżeństw? A może dlatego, że nie potrafimy dobrze komunikować tego czym są związki partnerskie?
http://abiekt.blogspot.com/2010/08/pytanie-do-raportu.html







