Katalog WWW dla mniejszości seksualnych


Reklama - Dowiedz się więcej Polecamy: innastrona.pl  Prideshop.pl  Przeploty.pl  Ogłoszenia

Znajdź stronę lub newsa

Reklama

reklama gej les za 4,99 pln - zamow teraz

my.opera.com-hebius-blog - Newsy

my.opera.com-hebius-blog

Romy - kobieta europejska.

2010-04-23 23:30

czwartek, 08 stycznia 2010 r. godz. 11:54


Tuż za miedzą, w berlińskim Muzeum Filmu można do końca maja oglądać wystawę poświęconą Romy Schneider. Duże wrażenie zrobił na mnie fragment ostatniego wywiadu, jakiego aktorka udzieliła w kwietniu 1982 roku (na miesiąc przed śmiercią) francuskiej telewizji.

Ledwo powstrzymując wzburzenie mówi o paparazzim, który w przebraniu pielęgniarki zakradł się do szpitala, by zrobić zdjęcie jej tragicznie zmarłego syna. „Gdzie jest moralność? Gdzie jest takt?” – pyta Romy Schneider. Trzeba przyznać, że kuratorka berlińskiej wystawy, Daniela Sannwald wykazała się taktem. Nie uległa łatwej pokusie, by stworzyć melodramatyczną opowieść o kobiecie, która była sławna i bogata, ale zarazem nieszczęśliwa w miłości. Nie epatuje faktami z życia prywatnego swojej bohaterki, nie spekuluje, czy jej przedwczesna śmierć była samobójcza. Skupia się na karierze Schneider, która z „cudownego dziecka”, cukierkowego i rumianego dziewczęcia, gwiazdy kiczowatych niemieckich i austriackich filmów realizowanych w Technikolorze, przemieniła się w jedną z najciekawszych europejskich aktorek.

Wielką popularność w niemieckim obszarze językowym przyniosła młodziutkiej Romy rola tytułowa w trylogii opowiadającej o wczesnych latach Sissi, czyli księżniczki bawarskiej, Elżbiety, która została żoną cesarza Franciszka Józefa. Filmy te – nakręcone w latach 1955-57, a więc niedługo po przegranej przez Niemcy wojnie – budziły nostalgię za germańską potęgą i czasami imperialnej świetności. Toteż i sama Romy stała się niejako dumą plemienną. Jednak już w 1958 roku przyjęła rolę dziewczyny zakochanej w swojej nauczycielce w filmie „Dziewczęta w mundurkach” piętnującym pruski kult dyscypliny i posłuszeństwa.

W pierwszym okresie kariery Romy występowała często u boku własnej matki, aktorki Magdy Schneider, której zresztą zarzucano, że bez skrupułów wpycha córkę w tryby szołbiznesu. Szybko się jednak spod matczynej kurateli wyrwała. Dzięki związkowi z Alainem Delonem zamieszkała w Paryżu i rozpoczęła karierę w kinie francuskim. Zagrała u wybitnych reżyserów, takich jak Orson Welles czy Luchino Visconti. Począwszy od filmu „Okruchy życia” z roku 1970 stała się ulubioną aktorką Claude’a Sauteta i pierwszą damą francuskiego kina psychologicznego.

Swe najwybitniejsze role stworzyła w latach 70. – głównie u Sauteta („Max i ferajna”, „Cezar i Rozalia”, „Prosta historia”), ale także m.in. u Claude’a Chabrola („Niewinni o brudnych rękach”), Luchina Viscontiego („Ludwig”) czy Andrzeja Żuławskiego („Najważniejsze to kochać”). To właśnie za rolę w tym ostatnim filmie otrzymała pierwszego w dziejach Cezara – nagrodę Francuskiej Akademii Filmowej.

Romy Schneider była gwiazdą i piękną kobietą. Toteż mediów nie interesowały subtelności jej gry aktorskiej, tylko zupełnie co innego. Przykładem na to jest – zaprezentowany na wystawie - reportaż z niemieckiej telewizji pokazujący tłum dziennikarzy i fotografów polujących na „celebrytkę”, która właśnie wzięła ślub z drugim mężem. Podczas gdy Romy rozmawia po ceremonii z przedstawicielami mediów, operator kamery wykonuje duże zbliżenie na jej biust.

Brukowce śledziły kolejne romanse i związki aktorki, pisały o uzależnieniu od alkoholu i lekarstw. Ponieważ Romy w latach 70. grywała nierzadko role kobiet nieszczęśliwych i maltretowanych przez mężczyzn (taka jest m.in. bohaterka „Najważniejsze to kochać”), chętnie utożsamiano jej ekranowe wcielenia z nią samą. Zapominano – co podkreśla Daniela Sannwald – że Romy Schneider jest świetną aktorką, która kreuje w filmie postacie, a nie demonstruje prywatne dramaty.

Z pokazanych w Berlinie zdjęć i fragmentów filmów Romy wyłania się portret współczesnej „kobiety europejskiej”. Kobiety wrażliwej, inteligentnej, odważnej, delikatnej i niezależnej, choć nie zawsze - z powodów uczuciowych, obyczajowych czy politycznych – wolnej.

Ostatnia sala na wystawie poświęcona jest paralelom między Romy a Sissi, w którą aktorka wcieliła się czterokrotnie (trzy razy w młodości i raz w filmie Viscontiego „Ludwig”, gdzie zagrała Elżbietę dojrzałą). Obie były piękne i samotne. Obie musiały być osobami publicznymi, czego szczerze nie znosiły. Obie straciły w tragicznych okolicznościach swoich synów. Obie stały się po śmierci mitem.

Kto nie dotrze do Berlina, temu zwracam uwagę na dokument „Inferno” – pokazany zostanie w Polsce po raz pierwszy w maju na festiwalu Doc Review. Opowiada on o niedokończonym filmie Henri-Georgesa Clouzota „L’enfer” („Piekło”) z Romy Schneider w roli głównej.

Bartosz Żurawiecki „Film”
Tekst na stronie Wirtualnej Polski

http://my.opera.com/hebius/blog/show.dml/10497261