O Eurydyce
O wątpliwościach
O fluktuacjach
Wrogowie naturalni
O planowaniu
Na. Pomoc!
O orgazmie w próbówce
O uspołecznieniu
O podstawach
Biały Talerz
2008-06-19 21:46
London callin'. Wyprzedarze, koszulka w różowe czaski i inne takie. Londyn zawsze już chyba będzie mi się kojarzył z tłumem. Mieszkać bym tu nie mógł - po trzecim tygodniu wziąłbym maczetę i począł trzebić marsz pingwinów na city. Serio, przewala się to z lewa na prawo, włazi pod nogi i podkurwia.
Choć... zdarzają się ładne ludziki. Choćby ten sympatycznie przyciemniany młodzian, który niestety wysiadł zbyt szybko. W ogóle odktywam u siebie słabość do ciemnych chłopców. Dziwne. Ostatnio leciałe...
2008-06-18 22:02
Jej, no to znów siedzę w Londku. Skułem się trochę, ale powód był: jeden z bardziej atrakcyjnych project managerów odchodzi. Będę za nim tęsknił :).
Tak w ogóle, to rozbijanie się po hotelach za firmowe pieniądze jest fajne. Jasne - odstawiam swoją robotę, się staram, ale z drugiej strony... kosztowny chyba jestem :).
Anyway, chyba potrzebuję się upodlić.
2008-06-16 22:50
Dzisiaj w pracy masakra. A to wyszystko przez umiar i opanowanie. Otóż postanowiliśmy z gQ wyjść z tego weekendu łagodnie i bez zbędnych wahań mikroelementów we krwi. Niestety... alkohol wyrwał się spod kontroli. Anyway - sobotnia impreza była fajna. Bawiliśmy się z kolegami z Indii, z kótrych jeden był bardzo argh. Serio. Mógłbym nawet zamuuczeć.
Hitem wczorajszego dnia był kapodaster. Najpierw wylądował na ryjku dzika, a potem... zapiąłem go wspólokatorwi na bananie :). Zdjęcia w wolnej chwil...
2008-06-13 20:19
Skułem się flaszką wina i połową paczki rodzynek. Coś czuję, że przez te rodzynki, to od jutra będę miał własne pole grawitacyjne. No ok, przewinął się jeszcze przez to ultra-tłusty ser żółty, cebula, boczek i sos czosnokowy. I jeszcze wino. Dobre, choć nieco dębowe.
Słowo na dziś:
2008-06-10 22:32
Wena zdechła, chęci śpią, więc tylko parę linków:
Pierwiej lekko frywolnie:
Wtórnie, coś co właśnie znalazłem:
2008-06-06 23:45
Home, sweet home... Tja, zostałem zawleczony do domu. Na szczęście jestem letko przekupny, więc podróż nie była taka bolesna. Z obczyzny ściągnęła matka, wraz z Drugim. Przyznam, że z biegiem lat coraz lepiej się dogaduję z obojgiem. Chyba jakiś fragment dojrzałości się do mnie przyssał i nie chce puścić.
Ale... fajnie. Lubię tu wracać, mimo pewnych cieni. Abuela z każdym rokiem słabnie. Widać, że czas, po wielu latach walki zaczyna mieć do niej przystęp. Chyba nie znam bardziej mitycznej istot...
2008-06-04 23:55
Ech... przyznam, że kiedy zagadał na portalu, nieco niedwuznacznie, to miałem mieszane uczucia. Warunki padły jasne - no sex, no drugs, no rock'n'roll, ale możemy pójść na kawę. Skończyło się na piwie, a fakt, że nie było pożegnalnego pocałunku będzie mnie prześladował jeszcze dobrą chwilę.
Jej... on był OCH. Upadłem widząc go z odległości. Jako że jestem krótkowidzem, to z bliska miałem szansę upaść po raz drugi. Trzeba zwyczajnie mojego szczęścia żeby zadurzyć się w facecie który jutro wyjeżd...

2008-06-03 21:47
Oj, to sie działo. Chyba najostrzejszy weekend w tej połowie roku. Zaczęło się niewinnie, od "służbowego" pijaństwa w tramwaju. Ostatni tramwaj, który pamiętam miał dJ'a i maszynę do dymu, ale cóż. Jak się nie ma, co się lubi...
Sobotni poranek przywitał mnie z dziwnymi krwistymi plamami na odzieniu i zdecydowanym brakiem kaca. Cóż, jedna z niewiastek jakoś niefortunnie padła na twarz i sobie wybiła siekacza. I pół drugiego. I jeszcze fragment kła. Udało się ją pozbierać, ale w ogólnym rozrach...
2008-05-26 20:22
Ok, to może teraz tak bardziej oficjalnie... TAADAA!!! W dużym skrócie chodzi o to, że będzie tu blog. Nad szczegółami jeszcze pracuję, ale pewne fragmenty już wskakują na miejsce.
Otóż, nie będzie motywu przewodniego, innego niż ja. Taki tam egocentryzm. Okresowo będę zmuszony epatować:
- homoseksualizmem,
- sarkazmem,
- agnostycyzmem
- paroma innymi "zmami", których jeszcze nie namierzyłem.
Jutro, czy też w nieco dalszej przyszłości, rys osobisty, kiedy to szanowny widz będzie miał okazję z...
2008-05-26 01:19
Raz, dwa, trzy... No to zaczynamy. Późno już, noc i wilki wyją, więc za dużo już nie napiszę. Powiedzmy, że oficjalny start dopiero za chwilę.